Projekt „Gwiazdka”

Projekt Rakowiecka się skończył. Nawet nie mieliśmy okazji spokojnie pożegnać się z chłopakami. Cóż robić. Więzienie instytucja totalna i sentymentów nie przewiduje. Zresztą chłopaki zawsze mówili, że lepiej się witać, niż żegnać.
Mieliśmy jednak kontakt z rodzinami. Niektóre nawet korzystały z naszych nieodpłatnych konsultacji psychologicznych w czasie trwania projektu, a z niektórymi po prostu polubiliśmy się. Znaliśmy tez dość dobrze sytuację ekonomiczna tych rodzin, a ta nie była najlepsza. Równocześnie nasz projekt POWRÓT TATY zainteresował wiele osób i kilka instytucji. I w ten oto sposób w grudniu, zupełnie nieoczekiwanie odwiedziła nas pani Magda Koszewska z firmy MAK Inwestments S.A. z konkretną propozycją. Pracownicy tej firmy postanowili ufundować prezenty gwiazdkowe dla potrzebujących dzieci, przy czym pragną zachowują anonimowość. Rodziny ma wskazać SKAT, a od dzieciaków potrzebujemy listów do św.Mikołaja z opisem wymarzonych prezentów. Sprawa była skomplikowana, a czasu mało. Część rodzin mieszkało w okolicach Warszawy i w dodatku nie dysponowali skanerami. Komputerami zresztą też niektórzy nie dysponowali. Uruchomiliśmy więc łańcuszek ludzi dobrej woli, żeby nie powiedzieć umyślnych. Zapotrzebowanie było bardzo szerokie, od butów i ubrań po deskorolki, słuchawki, lalki i pociągi drewniane. Dzieci były w wieku od 2 do 15 lat i było ich dwadzieścioro, zarówno z projektu SKAT i z projektu Rakowiecka. Kolejną kwestią było ustalenie rozmiarów butów, wzrostu dzieci, marki deskorolek itp.,itd. Musieliśmy też studzić oczekiwania dzieci i rodziców, bo św. Mikołaj może mieć swoje ograniczenia.
A jednak Mikołaj z MAK Investments S.A. dał radę i … przyjechało WSZYSTKO, co tylko dzieciaki sobie wymarzyły. Sam już nie wiem kto bardziej osłupiał? My, rodzice czy dzieci?
Z niektórymi dziećmi widzieliśmy się na styczniowej imprezie rodzinnej i opowiadały nam z wypiekami o szczodrości i precyzji św. Mikołaja. Dostaliśmy też listy z podziękowaniami od dzieci, które przekazaliśmy pani Magdzie Koszewskiej. Do jednego listu dołączone były nawet pierniczki, ale ktoś zjadł. Szkoda.

g1gwiazdka1

Paweł MaciaszekProjekt „Gwiazdka”