Projekt Lego

To był zupełnie nietypowy projekt. Okazał się jednak bardzo ważny, gdyż pokazał nam bardzo duży obszar do pracy z osadzonymi ojcami. Już podczas trzecich zajęć uczestnicy zgłosili problem: Co mówić dzieciom? Otóż odpowiedź wcale nie jest łatwa. Co powiedzieć trzylatkowi, a co ośmiolatkowi? Jak to powiedzieć, że tata siedzi w więzieniu? Co to jest więzienie i kiedy tata wróci? A dlaczego tata tam jest?

Temat trudny, bolesny, wstydliwy.

Daniel mówił, że ma taką pracę i przez to nie ma go w domu. Kiedyś starszy syn zapytał, kiedy kupi im klocki lego?

Zresztą niech opowie sam Daniel…

Nie często mam sposobność napisania kilku zdań dla większej ilości czytających, a jeśli już sytuacja uzewnętrznia moje uczucia, staje się to naprawdę trudne. Przełamuję to z przyczyn jakby zadłużonego sumienia, gdyż sytuacja w której jestem określa mój status jako bezradność. Nic tak człowieka nie zmienia, jak miłość. Miłość do bliskich. Miłość do rodziny, miłość do dzieci.

Nie wiem na ile ten felieton przyda się w rubryce SKATa, nie wiem kto będzie czytał te słowa, nie wiem czy kogoś zainteresują moje poglądy, natomiast wiem jedno: pomimo, że jestem skazany na wieloletnią beznadzieję w murach i kratach, odrodziła się we mnie wielka siła.

Dzięki programowi Powrót Taty, tu na Rakowieckiej, ożyła we mnie nadzieja. Zrozumiałem, że mimo wszystko, mimo tego kim jestem i co zrobiłem – ojcem pozostanę na zawsze. Mam dwóch synów: 5,5 letniego KASPERKA i 4,5 letniego PIOTRUSIA. Boli mnie serce i zabiera mi wdech, gdy słyszę ich potrzeby i nie mogę sprostać, bo Areszt Śledczy zwyczajnie nie zatrudnia mnie – z uwagi na rodzaj przestępstwa lub innych przyczyn określonych wymogami ochrony. (Daniel nie ma zgody na pracę. Praca w więzieniu to przywilej. – przyp. Paweł)

Któregoś dnia Kasper poprosił mnie o klocki lego, obiecałem, że mu je kupię. Minęły 4 miesiące i słowa nie dotrzymałem, bo wiecznie coś stoi na przeszkodzie. Ostatnio usłyszałem od niego: Tatuś, nie kupiłeś mi klocków, bo ciężko pracujesz i odkładasz sobie pieniążki – tak? Nikomu nie życzę tego uczucia, nigdy.

Mam dziś 35 lat. Moje dzieciństwo…, cholera nie miałem go! Mój ojciec po śmierci matki (która zginęła w wypadku, mając 23 lata i zostawiła mnie ojcu) uciekł w alkohol. Miałem 3 latka. W wieku 9 lat trafiłem do Domu Dziecka, tam dopiero zaznałem zabawek, choinki, prezentów. W domu był wiecznie chaos. Wiecie co, mimo wszystko nigdy, przenigdy, aż do śmierci ojca, nie darzyłem nikogo większym uczuciem, jak właśnie jego. Nigdy, mimo, że pił, mnie nie uderzył. Pozwalał mi na wszystko. Mówił mi, że mnie kocha i jak dziś pamiętam zapach alkoholu z jego ust. Mimo to czekałem, często do późnych godzin nocnych, kiedy zamkną knajpę, żeby upewnić się, że wraca… i wtedy usypiałem.

Zastanawiam się dziś, jakie wspomnienia będą mieć moi synowie. Nie mam predyspozycji aby dać im to, czego pragną. Kim w ich oczach dziś jestem? Wiem jak ważne są słowa, ale gdy się ich używa, muszą mieć pokrycie, bo nic tak nie zostaje w pamięci, jak zawiedzenie tych małych istot i niewiele mogę.

Program SKATu „Powrót Taty” to wspaniały pomysł. Uzmysłowił mi ile potrzebowałem miłości będąc dzieckiem i uświadomił, jak bardzo moi synowie liczą na mnie w kwestiach wsparcia i uczuć. Chcę być najlepszym ojcem na świecie i dać moim dzieciom to, czego ja nie miałem, a zarazem ustrzec od tego, aby nie popełnili moich błędów. Tak młody wiek pozostawia na całą przyszłość wspomnienia.  Nie zdawałem sobie z tego tak bardzo sprawy. Teraz wiem, że wszystkie moje czyny składają się na obraz rodzica w oczach dzieci. Moi synowie polegają na mnie bezgranicznie i kochają takim, jakim jestem, bez względu na to, jaką mam przeszłość, czy mam tatuaże, czy nie. Nie chciałbym ich zawieść.

Dziękuję z całego serca Pawłowi i Dorocie, Ani od Pozytywnej Dyscypliny i „Garstce” za to, że zdecydowali się poprowadzić ten program w więzieniu. Tu w tym miejscu jest pogranicze bezradności i niezrozumienia. I te osoby z otwartymi sercami zechciały nam pomóc, często spotykając się z czymś nowym, bo nasze historie nie są zwyczajne, a nasze kształtowane dzieciństwo wpłynęło na to, jaka drogę obraliśmy, często z braku wyboru i braku miłości od naszych rodziców.

Daniel Skubij

Stanęliśmy przed dylematem: Daniel obiecał, że kupi klocki, bo jak każdy „ma 500 zł na miniprojekt”, my rzecz jasna nie możemy kupować prezentów w ramach projektu.

Napisaliśmy na naszym fb prośbę, czy może ktoś ma do oddania używane klocki lego, ale koniecznie z oryginalnym pudełkiem. Opisaliśmy przy tym dość ogólnie dla kogo. Nie minęło kilka godzin i … zgłosił się sponsor, a właściwie SPONSORKA. Wzruszona naszym apelem postanowiła kupić dwa pudła lego dla Kaspra i Piotrka. Sama ma synka w ich wieku. Warunek: pragnie zachować anonimowość.

No więc któregoś dnia, po uprzednim umówieniu z mamą chłopców, pojawiłem się w drzwiach z klockami. Chłopcy byli bardzo przejęci i szczęśliwi. Powiedziałem, że to od Taty.

Dla dokumentacji zrobiłem kilka zdjęć. Jedno z nich wydrukowałem i zawiozłem na Rakowiecką dla Daniela. I następny szok…. Daniel po raz pierwszy zobaczył swojego młodszego syna. Żona, jeżeli przyjeżdża na widzenia, to tylko ze starszym synem.

l1 l2

l3

Paweł MaciaszekProjekt Lego